Minister od nierównego traktowania
Ja czytam artykuły i pani chwali się rzeczami ważnymi, ale z całym szacunkiem łatwymi, bo łatwo przekonać, że niepełnosprawne dzieci nie powinny być dyskryminowane w szkołach. Walka z pedofilią też wszystkich raczej łączy niż dzieli. Teraz trudniejsza kwestia. Lewica w najbliższych dniach złoży projekt legalizacji związków partnerskich.
Na czym polega problem. Pani cytuje wypowiedzi pań feministek, czy dziennikarek, które mają poglądy zbliżone do tych pań o skrajnie lewicowych poglądach i pani swoją wiedzę opiera tylko na tych artykułach, cytując je, nie wiedząc jaka jest.
Nie, nie. Walką z dyskryminowaniem dzieci niepełnosprawnych, chorych przewlekle, w szkołach chwaliła się pani sama?
Tak?
A ja pytam o trudniejsze kwestie.
A pani feministki krytykują, dlaczego zajmuję się dziećmi, które są dyskryminowane. Dlatego, że powinnam się tym zajmować i dlatego, że według mnie jest to sprawa bardzo ważna. Bo żadne dziecko przewlekle chore?
Jest ważna, ale jest w kompetencjach innych ministerstw.
Nie, jest w moich kompetencjach. O, właśnie, pani redaktor, jest w moich kompetencjach. Ponieważ dyskryminacja z każdego powodu, ze względu na wiek, chorobę - to są również moje kompetencje. Nie tylko dyskryminacja ze względu na płeć czy orientację seksualną.
Więc porozmawiajmy o sprawach bardziej kontrowersyjnych. Lewica złoży?
Pani mnie pyta o rzeczy, które są barwne, kontrowersyjne, a nie wszystkie z tych, o których jest mowa, do mnie należą.
Tak, bo to do pełnomocnika od równego traktowanie też należą kontrowersyjne rzeczy. Lewica złoży projekt legalizacji związków partnerskich, w tym homoseksualnych. I co mówi minister Radziszewska?
Ja pamiętam sprzed 5 lat sytuację, kiedy lewica już, pani Jaruga-Nowacka, proponowała tę ustawę i lewica jej nie poparła, ona nigdy nie ujrzała światła dziennego i dzisiaj, podejrzewam, że będzie podobnie.
Ustawa nie ma szans?
Pani Jaruga-Nowacka powiedziała zresztą: ona tej dyskusji jeszcze w swoim klubie nie przeprowadziła i nie wie, czy ta ustawa będzie. A po drugie: nie wiem, czy pani pamięta sprzed kilku miesięcy badania przeprowadzone wśród działaczy lewicy i tam ponad 60 procent aktywnych działaczy lewicy powiedziało...
Ale ja się nie pytam o działaczy lewicy, ja pytam, co mówi pani minister Elżbieta Radziszewska na ten temat.
Ale ja pani mówię, że ustawa może wejść w życie wtedy, kiedy wnosi w życie wartości akceptowane społecznie. Nie może być tak, że mówimy o tolerancji dla skrajnej nietolerancji, ale również o tolerancji dla rzeczy nieakceptowalnych społecznie. Dzisiaj...
Czyli mówi pani stanowcze "nie"?
Dzisiaj w Polsce nie ma przestrzeni ani społecznej, ani politycznej na uchwalenie ustawy o małżeństwach dotyczących osób homoseksualnych.
O związkach, związkach. Nie mówimy o małżeństwach, tylko o związkach.
Zamiennie środowisko osób homoseksualnych używa obu sformułowań.
Czyli nie ma zgody. A gdzie jest ustawa antydyskryminacyjna?
Taka ustawa, to jest ustawa o wdrażaniu dyrektyw unijnych.
Dwa lata temu zapowiedział ją premier Donald Tusk.
Pięć lat temu? od pięciu lat jest wałkowana. I to już proszę zwrócić uwagę, na czym polega problem: teraz już za kilka miesięcy będzie. I ona już będzie uchwalona i podpisana przez prezydenta.
O pani minister, pani już mówiła w lutym, że będzie. Ale premier mówił, że do końca tamtego roku będzie.
Reklama:
Ale ustawa należy do ministerstwa spraw społecznych, nie do mnie. I ona od początku należy tam, jak tam była pani Kalata.
Ale to jest ustawa antydyskryminacyjna!
Pani redaktor - nie. Nie ustawa antydyskryminacyjna. My przepisy antydyskryminacyjne w dziesiątkach ustaw, które są ? mamy. To nie jest ustawa, która jest kodeksem antydyskryminacyjnym. Przepraszam bardzo. Tu pani wiedza też wynika z doniesień pań feministek skrajnie lewicowych.
I jest niepotrzebna ta ustawa, która jest w tej chwili w ministerstwie?
To jest wąska ustawa. Ona jest potrzeba, dlatego, że ona mówi o definicjach, które są potrzebna, że tak powiem, płaszczyznowo-horyzontalnie. Ale ta ustawa jest właściwie potrzebna tylko z jednego powodu: żeby wprowadziła niezależny organ, niezależny od rządu. Nie może być to ani urząd centralny, ani pełnomocnik, ani inspektor generalny. Ktoś taki, kto ma trzy zadanie, zgodnie z dyrektywami unijnymi, monitoruje...
Więc jednak jest ważna.
Jest ważna. Jest ważna, ale nie tak, że bez tej ustawy to my jesteśmy w polu i na szarym końcu.
Ale grożą nam karzy z Unii Europejskiej!
Tak, jak przy wielu dyrektywach i w tym wypadku tak, jak w stosunku od 9 innych krajów Unii Europejskiej. Nie tylko Polska. I my z tym zdążymy, ale chodzi o jeden zapis: niezależny organ. I wiemy, ze będzie nim Rzecznik Praw Obywatelskich i on będzie monitorował, sprawdzał, sprawozdawał, co rząd robi - a właściwie czego nie robi - i udzielał wsparcia fizycznym ofiarom dyskryminacji. Tyle jest potrzebne - i aż tyle. Jest to bardzo ważne.
I kiedy będzie ta ustawa na 100 procent?
Przed końcem roku na pewno znajdzie się w Sejmie.
źródło oraz cały artykuł na
http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/radziszewska-nie-dla-legalizacji-zwiazkow-partnerskich,1400267
Dodał lukaszx dnia 28 Nov 2009.